Wszystkie artykuły
darmowa stronakosztysmall-businesskreatory

Darmowa strona internetowa dla firmy – czy to ma sens?

Darmowe kreatory kuszą, ale rachunek przychodzi później – i nie zawsze w złotówkach. Sprawdź, kiedy darmowa strona naprawdę wystarczy, a kiedy kosztuje Cię więcej, niż byś zapłacił za własną.

6 min czytania
Darmowa strona internetowa dla firmy – kiedy ma sens

Zacznę od czegoś, czego nie usłyszysz od większości firm robiących strony: czasem darmowa strona naprawdę wystarczy. Jeśli sprzedam Ci stronę, zanim poznam Twoją sytuację, będę po prostu handlowcem, a nie doradcą. Więc po kolei – co realnie dostajesz za zero złotych, za co płacisz w innej walucie i w którym momencie „darmowe” zaczyna kosztować.

Co właściwie znaczy „darmowa strona”

Pod tym hasłem kryją się trzy zupełnie różne rzeczy i warto je rozróżnić, zanim zaczniesz cokolwiek zakładać.

  • Darmowy plan kreatora (Wix, WordPress.com, Webnode) – dostajesz edytor, szablon i hosting, ale pod adresem typu twojafirma.wixsite.com/sklep, zwykle z reklamami dostawcy na Twojej stronie.
  • Google Sites – bardzo prosty kreator bez reklam, ale też bez realnych możliwości projektowania. Sprawdza się jako tablica informacyjna, nie jako strona firmowa.
  • Profil na Facebooku lub Instagramie – często traktowany jako zamiennik strony. Jest darmowy i naprawdę bywa wystarczający, o czym za chwilę.

Kiedy darmowa strona jest w porządku

Są sytuacje, w których odradzam wydawanie pieniędzy. Naprawdę – lepiej wróć do mnie za pół roku, niż zapłać teraz za coś, czego nie wykorzystasz.

  1. Testujesz pomysł na biznes. Nie wiesz jeszcze, czy usługa się sprzeda, jak nazwiesz firmę ani do kogo mówisz. Wydawanie kilku tysięcy na stronę, która za trzy miesiące będzie opisywać nieaktualną ofertę, to marnowanie budżetu, który przyda Ci się gdzie indziej.
  2. Cała Twoja sprzedaż dzieje się w jednym kanale. Jeśli klienci znajdują Cię wyłącznie przez Instagram i tam też piszą, a Ty nie masz ambicji tego zmieniać – strona nie rozwiąże problemu, którego nie masz.
  3. Potrzebujesz tylko wizytówki z adresem i telefonem. Wtedy zdecydowanie ważniejszy od strony jest Profil Firmy w Google. Jest darmowy, wyświetla się nad wynikami wyszukiwania i dla firm lokalnych przynosi więcej zapytań niż niejedna płatna strona.

Jeśli jesteś w którymś z tych trzech przypadków – zacznij od darmowego rozwiązania. Serio.

Za co płacisz, skoro nie płacisz pieniędzmi

Darmowe plany kreatorów nie są działalnością charytatywną. Rachunek istnieje, tylko jest wystawiony w innej walucie.

Adres, który podważa wiarygodność

kwiaciarnia-anna.wixsite.com kontra kwiaciarniaanna.pl. Ta różnica działa podświadomie i bardzo szybko: klient czyta z niej, że firma jest nowa, mała albo niepoważna. W usługach, gdzie płaci się z góry albo wpuszcza wykonawcę do domu, to potrafi przesądzić o telefonie. Dochodzi rzecz praktyczna – takiego adresu nie da się sensownie podyktować przez telefon ani wydrukować na wizytówce.

Cudze reklamy na Twojej stronie

Darmowe plany zwykle wyświetlają banery dostawcy. Klient ogląda Twoją ofertę razem z reklamą kreatora – albo, w gorszym wariancie, z reklamą losowej firmy, na którą nie masz wpływu.

Brak firmowego adresu e-mail

Bez własnej domeny zostajesz przy firma.anna@gmail.com. Przy ofertach dla firm i przy fakturach to widać, a w sprzedaży B2B bywa dyskwalifikujące.

Sufit, o który uderzysz później

Darmowe plany blokują to, co zwykle okazuje się potrzebne za rok: podpięcie własnej domeny, analitykę, formularze z załącznikami, sklep, integracje. Odblokowanie oznacza przejście na abonament, a ten liczony rocznie potrafi zbliżyć się do jednorazowego kosztu własnej strony.

Największy ukryty koszt: nie jesteś właścicielem

To jest rzecz, którą najczęściej odkrywa się za późno, więc powiem ją wprost. Strona w darmowym kreatorze nie jest Twoja. Jest Twoim kontem w cudzym systemie.

Nie wyeksportujesz jej i nie przeniesiesz gdzie indziej – kreatory nie oddają kodu. Kiedy po dwóch latach zdecydujesz się na własną stronę, nie migrujesz istniejącej. Budujesz od zera, drugi raz.

A jeśli przez ten czas zdążyłeś zdobyć jakiekolwiek pozycje w Google, zmiana adresu z subdomeny na własną domenę oznacza start od nowa. Dwa lata pracy nad widocznością zostają pod adresem, którego już nie używasz.

Złoty środek, o którym mało kto mówi

Między „za darmo” a „zamawiam stronę” jest opcja pośrednia, którą szczerze polecam, jeśli masz trochę cierpliwości do techniki:

  • Kup domenę. Domena narodowa (.pl) to około 10–20 zł za pierwszy rok – pamiętaj tylko, że przedłużenie na kolejny rok jest zwykle droższe niż rejestracja.
  • Weź najtańszy hosting – 100–200 zł rocznie w polskich firmach.
  • Postaw na tym WordPressa z darmowym szablonem.

Za około 150–250 zł rocznie masz własny adres, własny e-mail, brak cudzych reklam i – co najważniejsze – pełną własność. Strona nie będzie wyglądać wyjątkowo, bo szablon rozpoznasz u dziesiątek innych firm. Ale będzie Twoja i w każdej chwili da się ją przebudować bez utraty adresu i pozycji.

Kiedy warto zapłacić

Płatna strona zaczyna mieć sens, gdy odpowiesz „tak” na któreś z tych pytań:

  1. Czy klient podejmuje decyzję na podstawie tego, jak wyglądasz w sieci? Doradcy, gabinety, firmy budowlane, wszystko, gdzie płaci się zaliczkę przed usługą – tam wygląd strony realnie wpływa na to, czy telefon zadzwoni.
  2. Czy chcesz być znajdowany w Google? Darmowe subdomeny startują w wyszukiwarce z dużo gorszej pozycji, a bez własnej domeny nie zbudujesz historii, która w SEO liczy się latami.
  3. Czy konkurencja w Twojej branży ma porządne strony? Jeśli klient porównuje trzy oferty, a Twoja jest jedyną na subdomenie z reklamami – wiesz, jak to się skończy.
  4. Czy strona ma coś robić, a nie tylko istnieć? Formularze, rezerwacje, sklep, integracje – to moment, w którym darmowe plany się kończą.

Podsumowanie

Darmowa strona to nie oszustwo ani pułapka. To narzędzie do konkretnego zadania: sprawdzenia pomysłu, zaznaczenia obecności, przetrwania pierwszych miesięcy. W tej roli sprawdza się dobrze i nie ma powodu wydawać pieniędzy na siłę.

Przestaje wystarczać w momencie, w którym strona ma zacząć przynosić klientów, a nie tylko istnieć. Wtedy koszt darmowego rozwiązania przestaje być zerowy – płacisz utraconymi zapytaniami, a przy przeprowadzce jeszcze raz, budując wszystko od nowa.

Jeśli nie jesteś pewien, w którym miejscu jesteś – napisz do mnie i opisz krótko swoją sytuację. Jeśli uznam, że na tym etapie wystarczy Ci darmowe rozwiązanie albo sama wizytówka Google, powiem to wprost. Wolę odezwać się do Ciebie za rok przy większym projekcie niż sprzedać dziś coś, czego nie wykorzystasz.

A jeśli już wiesz, że czas na własną stronę – sprawdź cennik i pakiety albo przeczytaj, ile realnie kosztuje strona internetowa i co wpływa na tę cenę.

Potrzebujesz strony, która sprzedaje?

Skontaktuj się z nami – przygotujemy bezpłatną wycenę dopasowaną do Twoich potrzeb.

Darmowa wycena